Z życia samorządu

  • 2009-04-03

Spotkanie w sprawie ZM Dezamet - nie jest tragicznie


   Z inicjatywy burmistrza Wiesława Ordona, w Urzędzie Miasta i Gminy Nowa Dęba odbyło się spotkanie w sprawie trudnej sytuacji w Zakładach Metalowych ”Dezamet”. Oprócz inicjatora spotkania wzięli w nim udział: starosta powiatu tarnobrzeskiego Wacław Wróbel, przedstawiciele zarządu ZM „Dezamet” (Leszek Pabian, Marian Piechota) i „Bumaru” (wiceprezes Zygmunt Szlaga), związkowcy zakładowi (Andrzej Polak, Roman Puzio), lokalni politycy (Tadeusz Gęgotek, Jarosław Mączka, Konrad Wesołowski), szef Powiatowego Urzędu Pracy Adam Oczak oraz dyrektor Agencji Rozwoju Przemysłu, Marek Indyk. 

         Sytuacja firmy (największego pracodawcy na terenie miasta i gminy Nowa Dęba) na dzień dzisiejszy nie napawa optymizmem: pracę straciło już 27 osób (zatrudnione umowami na czas określony), kolejne 98 już dostało lub dostanie wymówienia. – Kryzys, który ogarnia całą branżę zbrojeniową, odbija się bezpośrednio na nas. Mamy nikłą sprzedaż z działu produkcji cywilnej, stan zamówień to ok. 45% w porównaniu do roku ubiegłego. Nowych zamówień produkcji specjalnej, przede wszystkim dla Ministerstwa Obrony Narodowej, nie mamy. Do lipca br. wykonamy zamówienie z końca roku ubiegłego. Czy renegocjacje prowadzone przez MON odniosą pozytywny skutek? Tego nikt tak naprawdę nie wie. Firma „Matka”, czyli „Bumar” pomaga nam jak tylko może w szukaniu zamówień, gwarancji dla zaciągania kredytów itp. – mówił podczas spotkania prezes „Dezametu”, Leszek Pabian. - Zwolnienia grupowe są konieczne. Nie utrzymamy ponad 500 osób przy znikomych zamówieniach. Robiliśmy wszystko, by do nich nie dopuścić. W pierwszej kolejności doszło do likwidacji funduszu motywacyjnego, skrócenia tygodnia pracy do czterech dni. Teraz już nie mamy wyboru. Cieszy nas, że związki zawodowe i załoga ze zrozumieniem podchodzą do sprawy. Rozumieją, że nie mamy wyjścia. Musimy zwolnić osoby, by zakład przetrwał. Niewykluczone, że gdy pojawią się zamówienia, zatrudnimy przynajmniej część zwolnionych.

   - Czarny scenariusz zakłada, że drugie półrocze będzie jeszcze gorsze - mówił Zygmunt Szlaga, wiceprezes zarządu „Bumaru” i dyrektor ds. jednostek przemysłowych. – Jednak na tle innych zakładów, sytuacja „Dezametu” nie jest tragiczna. Zła koniunktura w branży zbrojeniowej wynika z faktu, że o ile w ub.r. MON na wydatki zbrojeniowe miał 5 mld zł, o tyle w br. daje poniżej 50% tej kwoty. We wszystkich naszych firmach prowadzimy działania restrukturyzacyjne. Oprócz tego działamy wspierająco. Jak? Stawiamy na eksport, szukamy odbiorców na rynkach nie dotkniętych kryzysem, rozmawiamy z MON by w r. 2010/11 sfinansował część dostaw z roku bieżącego, realizujemy transakcje barterowe, rozmawiamy z Ministerstwem Przemysłu apropos przyspieszenia wypłat funduszy z PNG, wnioskujemy do Agencji Rozwoju Przemysłu o skierowanie części pieniędzy dla zbrojeniówki. Nie zostawiamy naszych firm samych sobie. Działamy i mamy nadzieję na dobry finał – to zakłada scenariusz optymistyczny.       

   Z informacji przekazanej przez Adama Oczaka, dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy wynika, że najwięcej zwolnionych pochodzi z powiatu tarnobrzeskiego – 77 osób. Dużo zwalnianych pracowników zamieszkuje też tereny powiatu kolbuszowskiego. – Dużym plusem działań restrukturyzacyjnych, prowadzonych przez zarząd jest fakt, że odpowiednio wcześniej planowane zwolnienia zostały nam zgłoszone i mogliśmy się odpowiednio do tego przygotować. Wystąpiliśmy już do województwa o zwiększenie funduszy na szkolenia, staże, prace interwencyjne i roboty publiczne. Sytuacja w powiecie nie jest dobra: na dzień dzisiejszy mamy 6 tys. 200 zarejestrowanych bezrobotnych. Starosta Wacław Wróbel potwierdził, że jest za mało ofert pracy dla tylu zwalnianych. 

   Dyrektor ARP Marek Indyk obiecał pomoc dla ZM, także w zakresie pozyskiwania nowych inwestorów w strefie, podobnie jak W. Ordon: - Prosiłem o pomoc parlamentarzystów, senatorów, nawet premiera. Apelowałem o składanie zamówień w „Dezamecie”. 

Rzeczywiście: w pismach skierowanych do wyżej wymienionych, m.in. do premiera Donalda Tuska, burmistrz Nowej Dęby pisał: „Sygnały dochodzące ze Spółki o drastycznych ograniczeniach na wyroby specjalne oraz produkty cywilne (do maszyn budowlanych i konstrukcji spawanych), budzą niepokój, że obecna sytuacja spowoduje postawienie zakładu przed widmem drastycznej restrukturyzacji zatrudnienia. ZM Dezamet S.A. są głównym pracodawcą w Nowej Dębie, a masowe zwolnienia spowodują załamanie rynku pracy w naszym środowisku. Skutkiem tej sytuacji będzie nie tylko znaczny wzrost bezrobocia, ale i drastyczne pogorszenie sytuacji materialnej licznych nowodębskich rodzin. W związku z powyższym zwracam się z prośbą do Pana Premiera o wsparcie i pomoc w pozyskaniu chociaż minimalnej kwoty zamówień specjalnych z MON, umożliwiających przetrwanie Spółki w tym kryzysowym okresie i utrzymanie mocy produkcyjnych firmy w ramach Planu Mobilizacji Gospodarki”.


   Wnioski ze spotkania? Sporządzić listę osób zwalnianych z „Dezametu”, która będzie udostępniana inwestorom, rozpoczynającym swoją działalność na terenie miasta i gminy oraz przedsiębiorcom już działającym, by zatrudniali te osoby w pierwszej kolejności. Ponadto: zatrudniać przede wszystkim mieszkańców miasta i gminy Nowa Dęba oraz starać się o pozyskiwanie zamówień dla ZM Dezamet.


JL


Data publikacji: 2009-04-03
Osoba udostępniająca na stronie:
Data ostatniej modyfikacji 2009-04-06
Osoba modyfikująca

Urzad Miasta i Gminy Nowa Dęba.

Realizacja: ideo. Powered by: Edito CMS